układałam sny
by zrozumieć
co kryje się
za twą postacią
szukam tłumaczenia
dla twoich słów
a może właśnie
twoje jesteś
to więcej niż kocham
spojrzał na nią inaczej nagości przecież nie ogląda się ot tak normalnie jesteś czystą poezją wiedziała i ubrana policzył wszystkie tysiąc cztery żebra i przeszedł do kręgów na rozżarzonych plecach siedemset dwadzieścia jeden położył ją delikatnie na pościeli usłanej kwiatami pachniesz lasem jeziorami
lękiem nazywaj chorobę oczu które skrywają się przed echem deszczu szmer to złudzenie źle słyszącego ucha a ja upiłam się rosą
biorę do rąk twoją fotografię dotykam twarzy za którą dałabym się zabić gdyby tylko żyła kochane oczy tak głębokim spojrzeniem zaszczycają me źrenice zakochani piszą listy my piszemy wiersze zakochani całują siebie my całujemy niebo zakochani żyją razem my zdobywamy szczyty błękitnych wzgórz biorę do rąk twoją fotografię dotykam delikatnie opuszkami palców próbuję cię ożywić tobie nadać oddech oczom szaloną zieleń wargom zwrócić uśmiech biorę do rąk twoją fotografię i przytulam bezradna
płomień świecy umiera własnym rytmem błogosławieni ci którzy za życia wiedzą że są szukam snów na dnie związanych dłoni pod stopami lód zapragnęłam miłości dostałam więcej niż wszyscy innijesteś tak jestem dla ciebie nie czuję chłodu tylko wiatr czesze moje włosy ogień nadaje blasku oczom tak bliskim twoichjesteś tak kocham czymś więcej niż sercem więcej niż całą sobąw tobie jest wszechświat cudowne podróże do gwiazd tylko z tobą taka właśnie jestem niech umiera czas my jesteśmy nieśmiertelni
to nie jest depresja tylko cichy lęk przed światem uśpiony Książę czeka na Księżniczkę to nie jest płacz tylko krótki jęk spisany na żółtym papierze zebranymi wczoraj krokusami obumarłymi z tęsknoty za wodą
jesteś moją piękną chwilą uśpioną w szumie drzew wiatrem w ciepły wieczór i słońcem gdy pada deszcz i choćbym chciała pisać tak jak dyktują mi łzy już tego nie zrobię bo teraz jesteś ty więc rybko nie każ mi pisać wzniosłych słów bo dziś nie piszę uczuciami zamknięto fabrykę snów